Public relations ciągle się zmienia, ewoluuje, dostosowując się do zmian, jakie zachodzą w naszym życiu, a dokładnie rzecz ujmując, sposobów oraz środków, jakich używamy do wzajemnej komunikacji.
Aby uzmysłowić sobie skale zmian, jakie zaszły w tym względzie, wystarczy sobie uzmysłowić, że telefonia mobilna oraz internet „pod każdą strzechą” to rzecz ostatnich dziesięciu, piętnastu lat. Przed ich erą komunikacja międzyludzka wyglądała zupełnie inaczej, a tym samym i PR.
Public relations w ostatnich latach
Cóż takiego zatem zmieniło się w PR-ze w ostatnich latach? Przede wszystkim model komunikacji z konsumentem. W wyniku rewolucji technologicznej przestał on być biernym odbiorcą treści serwowanych mu przez agencje public relations i stał się ich współtwórcą, czego koronnym dowodem są tzw. media społecznościowe.
Oczywiście, nie oznacza to, że tradycyjny model został całkowicie wyparty. Raczej koegzystują on wraz z „nowym”, często nawet występując wspólnie w strategii komunikacyjnej jednej firmy. Prasa i telewizja nadal wszakże mają szerokie grono odbiorców, którzy raczej nie są nastawieni na „interaktywność”.
Media społecznościowe
To jak wygląda nowy PR widać najlepiej na przykładzie social mediów. Portale społecznościowe (Facebook, Twiter, Google Plus) to bowiem obecnie to nie tylko miejsce, w którym „spotykają się” znajomi, ale także przestrzeń, w której firmy kreują swój wizerunek poprzez tzw. fan page.
Z jednej strony, to duża szansa zaistnienie danej marki w świadomości liderów opinii, z drugiej jednak także spore wyznanie. Zawsze bowiem znajdą się osoby słusznie bądź nie zirytowani na naszą firmę, które nie omieszkają tego wyrazić w postach na naszym fan page’u. Jeżeli jednak nie boimy się mierzyć z takimi sytuacjami (bądź agencja public relations, która wynajmujemy), to przy odpowiednio poprowadzonej komunikacji jesteśmy w stanie więcej na nich zyskać wizerunkowo niż stracić.
I na tym polega siła nowego sposobu „porozumiewania się” z konsumentami – na dialogu , w którym obydwie strony uczestniczą na równych prawach. Oczywiście, trzeba do tego pewnej dozy otwartości i samokrytycyzmu, ale to na dłuższą metę się opłaca.